sobota, 7 marzec 2009
czwartek, 5 marzec 2009
wtorek, 3 marzec 2009


czwartek, 12 luty 2009
czwartek, 5 luty 2009
Zdjęcia pochodzą z wyprawy do Szklarskiej Poręby i jednodniowego wypadu do Pragi czeskiej.







poniedziałek, 20 październik 2008
Dobrej nocy i sza
Małe dzieło sztuk wszelakich: słowa, ilustracji i muzyki. Opowieść Doroty Hartwich o tym, skąd bierze się czar zasypiania przy kołysance, jest pełna fantazji i ciepła. Do tego odrobina subtelnego humoru, rytm i niebanalne rymy. Dzięki ilustracjom Jerzego Głuszka lektura tej książki jest jak podróż w prawdziwie baśniowy, tajemniczy świat, wyciszony i świetlisty. W tę aurę pięknie wpisuje się głos mistrzyni ballady jazzowej Grażyny Auguścik. Wokalistka śpiewa po polsku, włosku, hiszpańsku, angielsku, rosyjsku, słowacku, niemiecku, francusku, w jidysz. Przepiękne aranżacje (Adam Oleś), wytrawne towarzystwo muzyków. Trudno do tego nie wracać. Nie tylko w senne wieczory.
Sekretne życie Krasnali w Wielkich Kapeluszach
tekst: Wojciech Widłak, ilustracje: Paweł Pawlak
Intrygująca, daleka od infantylności, mądra opowieść, w której baśń subtelnie przenika się z tym, co rzeczywiste. Książkę tworzy mała galeria portretów krasnali (znanych wrocławianom i bywalcom Wrocławia z położonej przy placu Teatralnym fontanny), które autor nakreślił z lekkością i humorem. To jednak tylko zewnętrzna warstwa opowieści, portrety mają bowiem swoją głębię; pełne są odniesień do tego, co składa się na ludzkie charaktery, zachowania, tajemnice. Dużym czytelnikom niosą dawkę refleksji, małym dają wzorce do naśladowania. Książka jak wyjąta ze starej skrzyni skarbów. Starannie wydana, wydrukowana na pięknym papierze, mieni się starym złotem. Książka-klejnot.
Anastazy

To książka długa jak jej bohater, czyli jamnik o szlachetnym imieniu Anastazy. Historia w książce zaś niedługa i prosta, jak ogon Anastazego.
Jak wygląda jamnicze życie? Anastazy niczego przed nami nie ukrywa: uwielbia patrzeć na chmury, ambitnie ćwiczy się w robieniu odpowiedniego "dziubka" (by jak wilk zawyć do księżyca), ma słabość do westernów, marzy o karierze skoczka wzwyż, a czasem, jak to pies, pogoni za kotem. Najlepiej pokazuje nam jedno: jak kochać życie.
wtorek, 5 sierpień 2008
poniedziałek, 4 sierpień 2008

Ledwo co nacieszyłam oko wspaniałościami od Babska, już mi się zachciewa kolejnych- niewdzięcznica ze mnie, a do tego łasuch okrutny! Zostałam skuszona pysznościami u Nulki, która to Nula lada dzień będzie świętowała 44 044 :) :) odwiedzin na blogu :) Więcej informacji na blogu Babska tutaj, gdyby ktoś też miał chętkę na te smakołyki :)
piątek, 1 sierpień 2008
sobota, 26 lipiec 2008
W ramach wymiany z Babskiem niezwykłym, otrzymałam wczoraj niesamowitego scrapa, którego zobaczyć można u Nulki. Scrap otrzymany w najlepszym z możliwych momentów, kiedy moja głowa pełna jest nadmorskości :) Scrap zajmuje honorowe miejsce :) Oprócz tego to oszalałe Babsko wrzuciło do koperty różne niespodziewajki (zdjęcie powyżej :P) i tym sposobem mój asortyment scrapowy znacznie sie powiększył :):) Wierzcie lub nie, ale ja nigdy w dłoni nie miałam ćwieków :P o tych kwiatkach ekskluzywnych nawet nie wspominam :) Dziękuję Babsku najmocniej jak potrafię. Strasznie dobre serce ma ta Nulka, jakieś takie złote czy coś :)

Digowy scrap z okazji imienin dla mojej Siostry. Wykorzystałam zestawy ShabbyPrincess i troszkę swoich rysunków :) W zestawie prezentowym był także aniołek, z serii aniołków zainspirowanych Kasiorkowymi. Aniołka pokażę o ile właścicielka wyrazi zgodę :)
czwartek, 10 lipiec 2008


Jest, jest, jest! Smutno mi tylko, bo całą noc przeleżał w skrzynce na listy :( Dostałam od Gulki
prześlicznego króliksa! Już oczywiście wycałowany i wytarmoszony. Jest mega słodziakiem :) Dziękuje Gulko, również za ten krótki, przemiły liścik :) :) :)
wtorek, 8 lipiec 2008
piątek, 4 lipiec 2008
wtorek, 1 lipiec 2008


Kartka i pudełeczko na chrzciny Krzysia. Uf, nigdy więcej żadnych kartek. Ta mi zakrawa o kicz co sprawia, że moje nerwy są wystrzępkowane. Nawet z tego powodu (tego kiczu, nie nerwów) trochę się wstydzę, ale trudno- pokazuję. Zrobiłam też pudełeczko, trochę decoupagowe, trochę malowane, niby na moje odstresowanie miało być. Cóż, liczenie odległości między kropkami nie było łatwe, więc moje nerwy wystrzępkowywały się dalej...








